MONONUKLEOZA CZYLI CO WAMPIRY DO DOMU PRZYTARGAŁY

http://e-mononukleoza.pl/
   Dziś Matka się nieco powymądrza choć lekarzem nie jest i nie zamierza być. 
W styczniu Córka poważnie zachorowała. W weekend (bo zazwyczaj w weekendy zaczynają Wampirki chorować), Córka nagle wysoko zagorączkowała. Dziwne to było, bo córka nie gorączkuje. U niej stan podgorączkowy 37,5 jest najwyższą wartością na termometrze. Niepokojące było również to, że Córka wyglądała jak napuchnięty balon. Nie mogła nawet otworzyć oczu. Mówiła, że bardzo boli ją gardło. Matki pierwsza myśl – angina.
W poniedziałek Matka pojechała z Córką do lekarza. Diagnoza przy pierwszym spojrzeniu Pani Doktor – MONONUKLEOZA.
Matkę przeszedł dreszcz bo jeszcze wtedy nie wiedziała, co to za dziwoląg – sama nazwa brzmiała groźnie. 
Córka dostała skierowanie do szpitala, przepisano leki. Pani Doktor w skrócie określiła, co to za stwór na mononukleoza.
Matka rano Córkę zapakowała w samochód i pojechała do Szpitala. Córka została przyjęta na oddział obserwacyjny w celu zrobienia badań. Morfologia, OB, CRP, usg jamy brzusznej.
Wyniki potwierdzały diagnozę. CRP przy normie <5 pokazało 55 a morfologia – znaczne zwiększenie leukocytów. Z USG wynikało, że śledziona jest powiększona a próby wątrobowe były takie, jakby córka od kilku lat piła alkohol. 
W Szpitalu Córka jednak nie została bo zastosowane dzień wcześniej leki zaczęły działać i Córka odzyskała apetyt i pragnienie.
Ile Matka nerwów straciła tego nie da się opisać…
Od marca do Syna zaczęły przyczepiać się infekcje. Ból gardła, zawalone zielonymi gilunami zatoki, podkrążone oczy, dziwne skoki temperatury – od normalnej 36,6 do 37,7. Trzy miesiące nieustającej walki z kaszlem, który pojawiał się i znikał. Wszystko zganiane na alergię – bo sosna, bo trawy, bo grzyby.
Leczenie objawowe – neosine, nurofen, mucofluid, clemastin, syropy – od prawoślazowego do wykrztuśnych. Ale ile można.
O mało co, a przez kolejną infekcję Matka z Tatą nie polecieliby do Rzymu. 
Później, w trakcie pobytu Wampirków nad morzem, Syn dostał dziwnej wysypki a zielona wydzielina z nocha sprawiła, że Babci H. zabrakło chusteczek do nosa.
Po powrocie Synowi spuchły węzły chłonne. Matka pomyślała – zawiało.
Ale nagle w ostatnią niedzielę przyszła wysoka gorączka.
Tata rano zrobił badanie krwi, CRP (bo miały Wampiry przeczucie, że to może być mononukleoza) i szybki test na mononukleozę.
Do tego doszła szybka wizyta u Pani Doktor, która po sugestii Wampirów, że może to mononukleoza również wzięła to pod uwagę.
Wyniki były następnego dnia. Oczywiście potwierdzające. Matka dumnie stwierdziła, że mogą być z Tatą specami od mononukleozy.
Oczywiście nie do końca Wampiry wpadły na to, że to mononukleoza. Matce podpowiedziała pewna Pani Doktor, która zobaczyła zdjęcia Syna na Facebooku. 
Małgosiu, Matka jest Ci wdzięczna za każdą sugestię i podpowiedź co robić.
Teraz Syn już ma się świetnie. CRP nie było tak wysokie jak u Córki, leukocyty też nie takie tragiczne. Podane leki sprawiły, że gorączka poszła precz, nos się udrożnił, węzeł chłonny już nie jest powiększony. Nie widać po Synu choroby. Jednak trzeba przez pół roku Syna oszczędzać, poddać diecie i obserwować.
A teraz słów kilka o tworze zwanym mononukleozą. Bać się czy nie? Panikować? 
Mononukleoza zakaźna to wirus  potocznie zwany chorobą pocałunków, przenoszona jest poprzez ślinę lub drogą kropelkową.
Zachorować może każdy. Nie ma na to dziadostwo szczepionki więc możemy jedynie zapobiegać chorobie dbając o higienę.
Mononukleoza wywołana jest przez wirus Epsteina – Barra (EVB), który atakuje błonę śluzową nosa, gardła i ucha – dlatego – jak u Syna, mylony jest z przeziębieniem. Okres rozwoju choroby to 30-50 dni. Osoba, która przeszła chorobę zaraża nawet pół roku.
Leczenie jest objawowe. Stosuje się leki przeciwgorączkowe, leki na ból gardła, witaminy. Chory potrzebuje dużo spokoju i odpoczynku ponieważ jest bardzo osłabiony. Należy stosować lekkostrawną dietę – jak najdłużej – póki śledziona i wątroba nie wrócą do normy. Chory musi dużo pić żeby nie doszło do odwodnienia.
Wampiry miały podany antybiotyk ale nie zawsze się stosuje tę metodę leczenia. Córka dodatkowo miała podany lek przeciwgrzybiczy ponieważ w ustach miała jedną wielką ranę.
Już jest dobrze. Zarówno Córka jak i Syn czują się dobrze. Córka powoli wraca do normalnego żywienia. Przed Synem dieta. Najważniejsze, że znane są przyczyny choroby Syna.
Rada Wampirzej Matki – róbcie badania krwi swoim pociechom. Żądajcie od lekarza skierowania na takie badania gdy widzicie, że dziecię osłabione i wlecze się za nim wiele infekcji. Powtarzajcie te badania każdego roku. Lepiej wiedzieć co dziecku dolega niż błądzić i tracić nerwy przy ciągnącym się katarze. 
Przy pisaniu tekstu korzystałam ze strony MONONUKLEOZA i E-MONONUKLEOZA. Warto zapoznać się z tą chorobą.