RZYM – DZIEŃ DRUGI

W poniedziałek Wampiry zaplanowały Watykan. A później? A później gdzie nogi poniosą.
Zjadły Wampiry pożywne śniadanie w zaprzyjaźnionej pizzerii i ruszyły na autobus.
To, co czuje się wchodząc na Piazza San Pietro jest niedoopisania. Ludzi tysiące ale Plac wydaje się pusty.
Trzeba wystać swoje w kolejce do bramek. Najlepiej być bardzo rano albo koło 13.00. Wtedy kolejka jest mniejsza – na jakąś godzinę stania. Wampiry stały 2 godziny.
Najpierw wlazły po 375 (chyba) schodach żeby zobaczyć z góry Ogrody Watykańskie i panoramę Rzymu.
W samej Bazylice Matka zdjęć nie robiła. Jedynie sfotografowała Pietę. Przyczyną było oświetlenie. Zresztą wszystko jest w pięknych albumach.

Po wyjściu z Bazyliki ruszyły Wampiry w miasto. Idąc wzdłuż Tybru zatrzymały się na obiad. Skręciły w uliczkę w cieniu. Słońce prażyło tego dnia bardzo i tylko cień dawał wytchnienie.

I dotarły Wampiry do Tybru.

I oczom ukazał się Zamek św. Anioła i prowadzący do niego most.

 Przechodząc mostem św. Anioła Wampiry dostały się w uliczki, w których Matkę zachwyciły klatki schodowe, podwórka kamienic i cudowna atmosfera. Cisza – raczej nieobecna w Rzymie. I nagle znów jakiś plac tętniący życiem.  

 I nagle  Pałac Farnese będący obecnie siedzibą Ambasady Francji.

 Spod Pałacu ulicą Baullari, doszły Wampiry do Campo dei Fiori. Było chyba koło godziny 18.00. Oczom ukazał się wielki bałagan po zakończonym właśnie targu. Matka pomyślała, że ten bajzel będą sprzątać całą noc. Jakże się myliła. W 15 minut było po bałaganie.

 Mała ściąga.

 I znów rzut oka na ambasadę

 I znów Wampiry trochę powałęsały się po uliczkach. 
Wyszły na kolejny garny plac i Matce kopara opadła.
Nie bardzo Wampiry orientowały się w terenie. Ale tego placu nie sposób nie poznać. Piazza Navona.

I dalsza podróż w nieznane… 

 Pantheon

 Mała kawa

 I kolacja – taka uroczysta, z okazji urodzin – w upatrzonej wcześniej .

 Jakieś smarowidło z karczochów

 Zupa pełna warzyw z parmezanem

 Rybka, filetowana na naszych oczach przez Matki ulubionego kelnera

A to kolacja Matki – wszystko to zakrapiane białym włoskim winem…

5 odpowiedzi do “RZYM – DZIEŃ DRUGI”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *