ROZŁĄKA JEST FAJNA CZYLI WAMPIRKI NA WAKACJACH

   Jakiś czas temu, Babcia H. wpadła na pomysł, że zabierze Wampirki przed letnim sezonem nad morze. Wybrali z Wampirkami rok wcześniej ośrodek (Wampirki były odebrać dziadków z wakacji i widzieli ten ośrodek na własne oczy) i miała Matka bojowe zadanie rezerwacji. Póki pomysł był tylko w fazie planów, Matka traktowała wyjazd lajtowo. Jednak gdy pomysł stał się faktem, Matka wpadła w panikę.
Bo Wampirki są cyganami ale nigdy nie jechały tak daleko i na tak długo. Zazwyczaj to były 2-3 nocki i Wampiry były „pod telefonem”.
Do tego doszedł fakt, że tydzień przed wakacjami, Wampiry leciały do Rzymu. Po powrocie Matka miała jeden dzień na spakowanie dzieci. No i poza pakowaniem, miała tylko ten dzień na przytulaski. Łącznie 2 tygodnie rozłąki z jednym dniem przerwy.
Pogoda nad polskim morzem jest w maju kapryśna, zatem trzeba było zapakować milion ubrań, które mogły okazać się niepotrzebne. Na szczęście Rodzina miała zapewniony dojazd autem pod sam domek więc mogli zabrać nawet po 2 walizki. 
Ach, no i lekarstwa – takie „w razie czego” czyli cała reklamówka.
Wybawieniem w pakowaniu okazała się Babcia E., która pod nieobecność Wampirów, nudząc się przeogromnie gdy młode szły spać, posegregowała i poprasowała dzieciowe ubrania. 
Matka mogła więc pakowanie zostawić na wieczór i zająć się leczeniem tęsknoty.
Zabrała Wampirki do parku – karmić kaczki.

Później nastąpiło kupowanie sandałków – Matka nie znosi kupować butów Wampirkom. Dwie godziny w plecy. Syn chce to, co wygodne a niekoniecznie urodziwe, Córka to, co urodziwe – rozmiar i wygoda znaczenia nie mają.
Po wyczerpujących zakupach obuwniczych upolowały Wampiry obiad i wróciły do domu. 
Tęsknota tęsknotą ale Matka miała dość całodziennego słuchania marudzenia, fochów Córki, skarżenia Syna. Najchętniej zamknęłaby młode w spiżarni do wieczora.
Kilka dni odpoczynku w Rzymie sprawił, że Matka odzwyczaiła się od marudzenia, pretensji i fochów. Liczyła Matka, że Wampirki tak bardzo się stęskniły za mamą, że będą grzeczne i bardziej „klejące”.
Jak się okazało, Wampirki chyba nie bardzo się stęskniły. Przynajmniej nie tak bardzo, jak Matka.
Gdy poszły spać, Matka spakowała po 7 kompletów ubrań na dni ciepłe i dni chłodne, przeciwdeszczówki, kalosze i padła.
Następnego dnia Wampirki ruszyły z Dziadkami nad morze autem a Matka po pracy, w ślad za nimi, autobusem. Bardzo chciała Matka spędzić z nimi ten weekend bo chciała się na nie napatrzeć. Myślała, że przez te dwa dni będą z nią blisko.

Jednak Wampirki miały już Babcię i Dziadzia a rodzice byli zbędni.
Wczasowicze zostali nad morzem a Wampiry wróciły do domu.
Cisza na początku boli. 
Wchodzisz do sypialni wieczorem żeby przykryć dzieci, pocałować – a tu pusto. Nikt w nocy nie woła PIIIĆĆĆ! Rano nikt nie tupta do łóżka. Tata nie musi wcześniej wstawać żeby młode zawieźć do przedszkola.
Ale cisza boli tylko pierwsze dwa dni. 
Później przychodzi świadomość, że nie trzeba się spieszyć do domu po pracy, że można zjeść obiad tłusty, niezdrowy albo po prostu zjeść coś, czego dzieci nie lubią a my i owszem. Można skoczyć „na miasto” i pochodzić bez sensu. Można w wolny dzień jakim było Boże Ciało, poleżeć na słońcu i opalać się dwie godziny bez przerwy – bo przecież normalnie nie zdążysz usiąść a już musisz wstać – mamoooo pić, mamoooo głodny, mamoooo…..
I tak sobie Matka siedziała w ten wolny czwartek, tak sobie siedziała i myślała, że jednak taka rozłąka jest fajna, bo człowiek ma czas na oddech, że może pokochać się rano, w południe, i wieczorem bez zamykania drzwi i czekania jak młode zasnął. Że można się z mężem trochę porozpieszczać – kawa, śniadanie do łóżka. Jasne, że przy dzieciach też można ale jest ryzyko, że kawa znajdzie się na pościeli, śniadanie na podłodze.
Rozłąka i tęsknota jest fajna, bo patrzy się na dzieci inaczej. Widać, że urosły, że ich rysy się wyostrzają, że ich słownictwo – poprzez kontakt z innymi, obcymi dziećmi i ludźmi, się rozwija, że one same robią ogromny krok rozwojowy do przodu. 
A i nasze – rodziców, zdrowie psychiczne ulega polepszeniu. Nasza cierpliwość jest zregenerowana. 
  
   W piątek Wampirki wracały do domu. Matka w domku posprzątała, ulubione przysmaki Wampirków przygotowała. Wampirzy kot już też z tęsknoty usychał i spał u swojej małej pańci na wyrku.
Wszyscy czekali na dzieciaki.
Wampirki podjechały pod dom. Matka wybiegła do nich a Wampirki buziaka dały i poleciały do dzieci sąsiadów. 
Jak widać, tęsknotę i rozłąkę najbardziej przeżywają rodzice.
Dla dzieci to frajda. Dlatego Wampirki niebawem zostaną oddelegowane na kolonie letnie – na 2 tygodnie.
Może wtedy zatęsknią. 

2 odpowiedzi do “ROZŁĄKA JEST FAJNA CZYLI WAMPIRKI NA WAKACJACH”

  1. Ale masz fajne babcie….ja z jedną mieszkam i NIC z tego nie mam :((( Moje dziecko nie wie co to wyjazd z dziadkami 🙁 Babcia woli zabrać na weekend nad morze swoją siostrę niż jedyna wnuczkę :(((((((( Bo z siotra jest impreza a wnuczką trza się jednak opiekować!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *