ROCZNICOWO I UPALNIE

Szesnaście lat temu też z nieba leciał żar.


Czułam się tego dnia jak księżniczka. Zdenerwowana – czy wszystko będzie tak, jak sobie wymarzyłam – ale szczęśliwa.
Od rana fryzjer i makijaż. Później ubieranie sukienki, przypinanie welonu przez mamunię. I tekst mojego męża na mój widok: „Aleś się wytapetowała”.
Miałam 25 lat i nigdy się nie malowałam. Chłopina doznał szoku jak zobaczył nie swoją narzeczoną a obcą kobitę – wytrwał jednak w postanowieniu powiedzenia tej wymalowanej – jakże obcej w tym momencie kobiecie – TAK.
Gdy ochłonął ruszyliśmy do kościoła. Pot lał się z nas straszny ale wytrwaliśmy mszę z długim, pięknym kazaniem księdza, który od pierwszej rozmowy bardzo nas polubił. Kazanie było dla nas i o nas. 
Wesele – jeszcze większy żar.
Pierwszy utwór „Przetańczyć chcę z Tobą całą noc” – wytrwaliśmy, choć dziewczę śpiewając nieco się męczyło.
Mieliśmy wrażenie, że tylko my tańczymy i tylko my jesteśmy na sali. Bo tak właśnie było – każdy uciekał przed salę weselną by nie siedzieć w duchocie. A my wytrwale – na parkiecie. 
Kochanie – tu zwracam się do męża mego 16 lat temu poślubionego – tylko my wiemy, ile przez tych 16 lat, dobrych i złych chwil przetrwaliśmy. Życzę Ci, życzę nam byśmy trwali nadal.


  

2 odpowiedzi do “ROCZNICOWO I UPALNIE”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *