MATKA POLKA…

Matka Polka… 
Według Mickiewicza Adama – wieszcza naszego (patrz wiersz pt. „Do Matki Polki”), to kobieta która ma przygotować swoich synów do boju, na niewolę i śmierć. Powinna nauczyć ich żyć i umierać. A co gorsza, nie powinni oni (i te biedne matki), oczekiwać chwały za śmierć. 
Według stereotypów Matka Polka, to kobieta dla której potrzeby męża i dzieci są najważniejsze. Codziennie gotuje obiad dla rodziny, robi śniadanka do pracy, dba o zdrowe żywienie rodziny, nigdy nie podnosi głosu, nigdy nie jest zmęczona. Jest cierpliwa, zawsze znajduje czas na zabawę z dziećmi, i co więcej – sprawia jej to ogromną radość. Zawsze potrafi dogodzić całej rodzinie i jest mistrzynią w rozwiązywaniu konfliktów. No obowiązkowo trzyma w obu rękach siaty…

Nigdy syna na wojnę nie puszczę. Córki tym bardziej. Typ według Mickiewicza zatem odpada. Choć nie powiem – patriotyzm będę im do łbów wkładać, bo poczucie przynależności narodowej w czasie, gdy granice otwarte i jesteśmy „panami świata”, jest jak najbardziej wskazane.

Co do typu drugiego…
Siat nie dźwigam. Bo po pierwsze w marketach są wózki, którymi można nie tylko uprawiać wyścigi między półkami, ale też przetransportować zakupy do auta. A po drugie, mieszkam na parterze – trzy schody do domu (na tyle się zgodziłam projektując naszą małą chatkę). Pół życia się nadygałam na czwarte piętro, kilka razy dziennie – ze śmieciami, z psem, po zakupy, do warzywniaka.

Obiadów nie gotuję. Nie gotuję bo nie lubię. Gotuję rzadko, tylko weekendowo, choć też niekoniecznie. Chyba, że ten cholerny rosół zapachnie w środę. Gotuje Wampir. A że robi to bosko i z przyjemnością, to po co mu tę przyjemność odbierać. Pełnię rolę pomocnika w kuchni. Obieranie, ciachanie, odgruzowywanie blatów, podłogi – to moje powołanie w kuchni. Zresztą równie potrzebne, jak samo gotowanie, przyprawianie i mlaskanie przy patelni czy garnku.

Śniadania do pracy Wampirowi robiłam. Przez jakiś czas przed i po ślubie. Lubił to – owszem. Zazdrościli mu nawet. Ale czasy się zmieniły. Wampir zaczął wcześniej niż ja wychodzić do pracy i jakoś te śniadania poszły w siną dal… Zastanawiające – dlaczego Wampir matce nigdy śniadań nie robił, skoro wstawał wcześniej. A może robił ale matka nie pamięta….

Koszule prasowałam – tak pięknie, rękawy bez kantów. Lubiłam to robić ale zaszłam w ciążę i lekarz zabronił. Później pojawiły się Wampiry, sterta prasowania wzrastała masakrycznie. Nie wyrabiałam się. Wampir prasuje koszule sam. Przynajmniej ćwiczy ruch posuwisty i wie, jak go wykorzystać, gdy kładzie rękę na udzie żony swej… (sam chciał żeby było o seksie!!).

Dzieci. Dzieci do przedszkola nie wożę. Chyba, że Wampira na Syberię ześlą. Dla Wampirzątek to straszna kara gdy matka wozi, bo matka dzieci zawozi gdy za oknem noc. Odbieram je wtedy albo perfidnie wykorzystuję dziadków. Mają moją dozgonną wdzięczność bo przedszkole Wampirzątek jest za górą, za rzeką a paliwo drogie i czas cenny.

Kolacja – z tym bywa różnie. Jeśli tosty lub kanapki – to robię. Jeśli coś na ciepło – znów rola Wampira w kuchni.

Wieczorne zajęcia z dziećmi – kąpiel, czytanie, śpiewanie, usypianie – tu są dyżury. Chyba, że Wampirzątka same się uśpią. Co nie zdarza się często.
Czas z Wampirzątkami spędzamy wspólnie. Bo mamy go mało dla siebie w tygodniu…

Seks – nooo tu to nikt nikogo nie wyręcza ;-).

Reasumując – jeśli w naszej rodzinie jest Matka Polka, to jest to Wampirzy ojciec. Matka tylko sprząta, krzyczy i przytula. O!

4 odpowiedzi do “MATKA POLKA…”

  1. Kochana Moja Matko Polko 😀
    zawsze dla mnie będziesz Matką (podwójną) i Polką (się wie)…
    i nieprawdą jest jakoby ONA MP nie była….bo dzieciory jednak ponad wszystko 🙂
    i przyznaje się, do tego, że zmęczona, że rodzicielstwo, a właściwie macierzyństwo, to nie tylko ochy i achy, ale cholernie męcząca i trudna droga. To codzienne utrapienia, ale i radości.
    I wiem, ile Ją, tą MP, kosztują np. choroby Wampirów.
    I tak Wampirza – jesteś MP – ale pozytywną 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *