MATKA POKAZUJE KAWAŁEK WAMPIRZEGO ŚWIATA…

    Od dziecka marzyłam o małym, białym domku na wsi. Dom miał otaczać drewniany płotek, na którym wisiałyby dzbanki, a wokół domu miało być dużo kolorowych kwiatów, za domem, wiadomo, miał być sad. 
Marzyłam o takim domu bo taką wieś znałam z książek i pobytu na wsi pod Wrocławiem u cioci Kasi. U cioci Kasi goście spali na poddaszu, w wielkim drewnianym łóżku, pod pierzyną. U cioci Kasi piłam mleko prosto od krowy i u cioci Kasi zobaczyłam, jak zabija się kurę na rosół. No cóż – życie na wsi to nie sielanka – przynajmniej nie dla świnek i ptactwa. 
U cioci Kasi jechało się w pole pełne zielonego groszku i jadło się ten groszek aż do bólu brzucha. U cioci Kasi wisiały wędzone, domowe szynki, boczki i kiełbasy, a jajecznica była robiona z jajek od szczęśliwych kur. Miałam wtedy może pięć lat a mimo to, pamiętam taką wieś.
Pamiętacie „Nie ma mocnych” czyli kontynuację „Samych Swoich”? Właśnie taką wieś z „Nie ma mocnych” pokochałam.
   Byłam już dużą dziewczynką gdy poznałam Wampirzego tatę. Jego rodzice wychowali się na wsi. Słyszałam dużo opowieści o wiejskim życiu, wiele anegdot, które powodowały ogromną chęć życia na wsi. Ale co ważne, mieliśmy z Wampirzym tatą to samo marzenie – mały biały domek na takiej wsi.
Rozpoczęło się poszukiwanie. Ze względu na mały budżet szukaliśmy starych gospodarstw i domów, które moglibyśmy wyremontować. Niestety stan tych budynków był tak fatalny, że koszty remontów by nas finansowo wykończyły.
Wtedy zjawił się wujek Władek i powiedział, że jest działka na wsi do kupienia. Pojechaliśmy i się zakochaliśmy.
Zanim zaczęliśmy budować dom, minęło kilka lat. Jednak ten dom spełnił nasze marzenia. I choć płot nie jest drewniany a domek nie jest biały (ale mały jest), to żyjemy na wsi.
Nie mamy kur ale mamy jajka od kur szczęśliwych. Nie mamy świnek ale mamy swoje wyroby, bo Wampirzy tata uwielbia wędzić i gotować. My lubimy jeść więc wszyscy są szczęśliwi.

Wieś, to mój azyl. Mam najpiękniejsze niebo, najpiękniejsze wschody i zachody słońca. 

Mam piękne obrazy naturą malowane – kwitnące sady, zboże w którym można się schować. 

Mam rechocące w stawach wieczorową porą żaby. Śpiew słowika o 3.00 nad ranem, który daje koncert siedząc na świerku przy oknie sypialni. Chłód pod tarasem albo pod altaną w gorące letnie dni. I w końcu przyjemne, sąsiedzkie rozmowy przy domowym winku.
   

   
Jestem wdzięczna losowi, że dał nam to miejsce na ziemi, do którego kocham wracać każdego dnia. Marzenia się spełniają jeśli dążymy do ich spełnienia.
   Skąd taki tekst? Dziś, szykując obiad, sprzątając dom, obserwując bawiące się ze sobą dzieci i patrząc na te dobroci z własnej wędzarni, ogarnęło mnie uczucie szczęścia. Znacie to uczucie gdy w nawale obowiązków i pracy, stajecie w jednej chwili w miejscu, robicie głęboki wdech i myślicie: jest mi dobrze, jestem szczęśliwa, jestem spełniona? 
Ja tak dziś mam. JEST MI DOBRZE, JESTEM SZCZĘŚLIWA, JESTEM SPEŁNIONA.

2 odpowiedzi do “MATKA POKAZUJE KAWAŁEK WAMPIRZEGO ŚWIATA…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *