MATKA LEKKO POIRYTOWANA….

   Dlaczego ludzie zazdroszczą innym życia, szczęścia. Dlaczego tracą czas na analizowanie czyichś słów i czyjegoś życia. Dlaczego, zamiast skupić się na tworzeniu własnego szczęścia wolą mącić w życiu tych szczęśliwych. Zazdrość? 
Nigdy nie zazdrościłam innym tego, co mają. Lubię się cieszyć szczęściem tych, którym coś się udało. Po co tracić czas na włażenie w buciorach do życia innych ludzi. Może czas zająć się swoją rodziną, umacniać kontakty i więzi. Cieszyć się swoimi wschodami i zachodami słońca, sukcesami swoich dzieci i mężów.
Ja też mam gorsze dni, też choroby dopadają moje dzieci, też kłócę się z mężem. Moje życie jest takie, jak Twoje. A mimo to, skupiam się tylko na własnym życiu, na rozwiązywaniu własnych problemów. 
Nie chodzę po profilach na fb i nie szukam taniej sensacji. Nie podjudzam mężów czy żon właścicieli kont.
Skąd mam czas na fb, na internet? To moja sprawa. Ważne, że moi bliscy na tym nie cierpią. Ważne, że zawsze mam czas na życie z rodziną, obowiązki domowe i przyjemności z tym związane. Nie martw się – mój dom jest posprzątany, zakupy zrobione, dzieci nie biegają z gilami do pasa, a mąż jest regularnie przytulany i całowany. 
Zastanów się, ile czasu tracisz na czytanie moich postów, oglądaniu moich zdjęć, szperaniu w moim życiu. Zapewne więcej niż mi wstawianie moich własnych wypocin. Zrobienie kilku zdjęć przy kawie, przy pracach w domu, przy zabawie z dziećmi – to kwestia kilku sekund. Udostępnienie z komentarzem? – niecała minuta. A czytanie tego ile zajmuje czasu?
Musisz wejść na fb żeby sprawdzić, co też Wampirza dziś nasmarowała, musisz otworzyć jej profil. A jeśli pod postem czy zdjęciem jest dyskusja? No, to trochę to trwa. 
Odpuść sobie. Moje życie jest moim życiem. Nic nie zmieni w życiu Twoim i Twoich bliskich. Lubisz czytać, co piszę? Cieszę się. Czytaj. Ale nie zazdrość. Ty też tak możesz. Nikt nie zabrania Ci pokazać jak jesteś szczęśliwa/y. Komentujesz w niepochlebny sposób za moimi plecami? Nie bądź dla mnie miła/y na siłę gdy mnie spotkasz. Nie udawaj. Nikt nie zaprasza Cię na moją tablicę, na mojego bloga, do mojego życia.
Do kogo to napisałam? Do osób dla mnie nieżyczliwych. 
Kto mnie zna wie, że nie wchodzę w życie innych z butami. Tego oczekuję od innych. I to, że na fb czy na blogu pokazuję własne życie, nie jest zaproszeniem do tego, by to życie deptać. 

3 odpowiedzi do “MATKA LEKKO POIRYTOWANA….”

  1. Agatko – mówiłam – odstaw koleżanki "wspólne". Nie ich "brocha", co się u Ciebie dzieje…widać, jakie są (bo to nie pierwsza taka akcja).
    Badziew trzeba niszczyć w zarodku.
    Tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *