KULTURA PRZEZ DUŻE Q

Weekend zapowiadał się ciekawie. W sobotę Wampiry zostały porwane przez dziadków, wcześniej zostało w domu posprzątane, więc gdy w domu zaległa cisza, matka chwilę potęskniła i postanowiła doprowadzić się do stanu używalności. Ostatnio, gdy patrzyła w lustro widziała szarą twarz. Po letniej opaleniźnie zostało wspomnienie, a i blask w oczach już nie ten. Smutna zmęczona baba – pomyślała matka i nałożyła na twarz maseczkę oczyszczającą. Nalała wodę do wanny z olejkiem różanym i oddała się przyjemności kąpieli w ukropie. Niezdrowej jak cholera dla matczynego serca, ale czasem matka lubi niezdrowo – tym bardziej, że ukrop zmienia się w chłodny prysznic. Wampirzycy tata w tym czasie spędzał czas w kuchni piekąc chleb i robiąc owoce morza. Zatem po kąpieli i maseczkach matka udała się do koryta… 
To był miły wieczór a noc jeszcze piękniejsza, bo nikt nie wołał „mama przyklyyyyj”. 
Pobudka o 9.00, śniadanie bez pośpiechu, tylko w towarzystwie mężczyzny… Cisza… Cudnie… No dobra, trochę tęskniłam za Wampirkami, ale z drugiej strony ten relaks… Piękna niedziela i bałagan w ogrodzie sprawiły, że stare Wampiry poszły w pole gracować, sadzić, przesadzać, trochę przy tym burząc sielankę, bo jak zwykle mają różne koncepcje urządzania ogrodu. Na szczęście znajdują kompromis. Albo po prostu jeden uparciuch ustępuje temu bardziej zacietrzewionemu uparciuchowi. 
Cały weekend jednak matka czekała na jedno ważne dla niej wydarzenie. Festiwal Włoskiej Muzyki Operowej. Rok temu matka była pierwszy raz i przeżyła wiele orgazmów, słuchając tenorów i sopranistek. Tym razem też liczyła na wiele.
Po ciężkiej pracy w ogrodzie, matka wzięła prysznic, włożyła elegancką kieckę i udała się na Festiwal. Jedni twierdzą, że taki koncert w hali sportowej profanuje tę piękną muzykę. Jeszcze inni, że hala sportowa nie oddaje tego, co najważniejsze w muzyce poważnej. Jednak ta hala jest idealnie nagłośniona i mezzosopran Pani Małgorzaty Walewskiej powodował, że żarówki pękały. 
Byli też tacy, którzy pomyśleli że przyszli na mecz koszykówki. I tu proszę państwa wychodzi społeczna świadomość kultury – przez duże Q. Ludziki dostały bilety – nie tanie – za darmo, lub za niewielką odpłatnością i przyszli na koncert – chyba nie bardzo wiedząc, co to za koncert. 
Ja rozumiem, że hala sportowa, że krzesła niezbyt wygodne ale cholera – w dżinsach na operetkę?! Te dżinsy i wygląd niektórych – pal licho. Ale włączone telefony… 
Koło matki miał pecha usiąść facet… Miał pecha, bo chłopina nie miał przy matce życia. Przy odgwizdywaniu Habanery – chyba najbardziej znanej pieśni z opery Carmen (Miłość jest niesfornym ptakiem) [http://www.youtube.com/watch?v=8w9yJdkeryI], którą zaśpiewała Małgorzata Walewska, matka miała ochotę faceta zrzucić z XIII rzędu na zbity pysk. Dalej gdy tenże pan zaczął wystukiwać palcami rytm piosenki pt. Caruso (dedykowanej tenorowy Enrico Caruso) [http://www.youtube.com/watch?v=l_m725Oxw-A], już matka miała ochotę go udusić. Pan jednak osiągnął szczyt (nie myląc z orgazmem), gdy odebrał dzwoniący głośno telefon. Wtedy matka rzuciła się na gościa z pazurami (w swojej wyobraźni gdyż matka to nadzwyczajnie spokojny i grzeczny ludź jest i tylko zwróciła gościowi uwagę, że to niegrzeczne i niekulturalne). 

Jednak dopełnieniem wieczoru z obcym panem był utwór http://www.youtube.com/watch?v=Nl9WMIPzd6w, który to na scenie zaśpiewali soliści Małgorzata Walewska, Kałudi Kałudow, Dariusz Stachura, Anny Dytry i Krystian Adam Krzeszowiak przy akompaniamencie Orkiestry Symfoników Bydgoskich. A na widowni… wiadomo kto. I jak na Wampirzycę przystało matka (znów w myślach) rzuciła się na pana i przegryzła mu tętnicę…
Tu można zobaczyć zdjęcia z wydarzenia

5 odpowiedzi do “KULTURA PRZEZ DUŻE Q”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *