JAK TO MATKA MA POD GÓRKĘ…

   Zaraz wyjdzie na
to, że Matka jest walnięta, lubi wszczynać burdy i zadymy. Może i taka jestem.
Cóż zrobić – genetyczne uwarunkowania. Ale nie dziwcie się – od końca 2014 roku
Matka ma pecha w załatwianiu jakichkolwiek spraw we wszelakich instytucjach. 
   Najpierw sieć Plus – znającym temat Matka przypomni,
nieznającym krótko naświetli.
W grudniu Matka podpisała
umowę z Plusem na usługę SMART DOM czy jak tam to zwał. Telefon, telewizję i
internet mobilny. Warunkiem promocji było wzięcie telewizora, telefonu i tableta
na raty. Oczywiście na początku jest okres promocji czyli dziwne faktury
przychodziły. W punkcie Plusa zapewniono Matkę, że będzie miała wszystkie
usługi połączone w jedno konto żeby było łatwiej płacić raty za sprzęt i abonamenty. I od grudnia żyła Matka sobie w błogiej
nieświadomości, że tego system nie zrobił. Faktury przychodziły na telefon i na
ratę za telefon. Jeden miesiąc ok. Ale kolejny to już Matkę zdziwił. Matka
mając dziwne przeczucia, że coś jest nie tak, zadzwoniła do biura obsługi żeby
zapytać co jest bo z jej obserwacji wynika, że nie ma informacji, że ma płacić
ratę za telewizor. Pan sprawdził i mówi, że nie ma żadnej umowy na zakup
telewizora, że może podpięli pod Polsat. Pani w Polsacie zdziwiona bo też nie
ma wzmianki o telewizorze. Matka pomyślała – kurde telewizor ma w prezencie.
Ale dręczona nocnymi koszmarami poszła do punktu. Pan kierownik sprawdził –
umowy mu spłynęły, wszystko zarejestrowane. Wpisał numer telefonu przypisany do
telewizora a numer nie jest aktywny. Czyli Plus dał ciała. Nie można było
płacić, ponieważ operator nie aktywował usługi i nie poinformowano Matki o
numerze konta na który powinna Matka płacić zawrotną kwotę 55 złotych. Pan
kierownik zadzwonił do biura obsługi w celu wyjaśnienia sytuacji a panienka po
drugiej stronie informuje, że wszczęto wobec Matki postępowanie windykacyjne.
Panienka uparta jak wół twierdziła, że to Matki wina. Pytała Matka panienki jak
to możliwe? Mają Matki dwa numery telefonów do kontaktu, adres mailowy i nic – żadnego
powiadomienia o braku wpłat.
Sprawę jednak Plus szybko załatwił, należność
Matka zapłaciła, Plus pięknie przeprosił i jest ok.
   Kolejne zdarzenie – POLSAT. Coś się z dekoderem
stało i Matka poszła wymienić na inny model. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt,
że nagle w tajemniczy sposób zginęła karta z dekodera. Choć Matka na 100%
wnosiła ją do punktu razem z całą dokumentacją. No nic. Matka zamówiła duplikat
– płatny oczywiście, otrzymała nową kartę do nowego dekodera. Mija trzy
tygodnie, duplikat podobno wysłany ale Matka jeszcze go nie otrzymała.
   Kolejne zdarzenie – opisane na blogu dwa dni
temu – czyli jak Wampirza Matka przelew wysyłała.

http://wampirzamatka.blogspot.com/2015/03/jak-matka-przelew-wysyaa.html


A teraz sprawa bieżąca.
Matka zamówiła sobie szynkowar. Ale nie taki
zwykły. Ten ma być niezwykły. Można w nim robić pyszne przekładańce.
No i Matka zamówienie złożyła, wydała
dyspozycję przelewu o 21.00 i czekała na potwierdzenie otrzymania kasy. Wampirzy tata w tym samym czasie składał
zamówienie w innym sklepie i wczoraj otrzymał paczkę kurierem. Więc Matka niecierpliwa
wysyła maila do Tradismaku i grzecznie pyta czy mają pieniążki na koncie i może
liczyć, że do świąt upragniony szynkowar dostanie. No i tu się zaczyna akcja.
Pani odpowiada, że nie ma kasy – nie ma towaru. Matka sprawdza konto – przelew poszedł
25 marca. Przelew krajowy tego samego dnia powinien znaleźć się na ich koncie. Matka
zrobiła potwierdzenie przelewu, wysłała mailem do sklepu i nic. Cisza. Ale dziś
pogoda na Kujawach jest dołująca, więc Matka nastrój ma nie za dobry.
Dzwoni zatem do banku żeby się dowiedzieć czy oni nie namieszali znowu z tymi
przelewami. Bank zapewnia, że wszystko ok, przelew wyszedł 25 marca o godzinie 2.04 (w nocy). Zdaniem banku BPH odbiorca najpóźniej do godziny 18.00 dnia 25 marca powinien mieć kasę na koncie. Kurde – myśli Matka – jakiś przekręt z tym sklepem. Więc co robi Matka? Oczywiście dzwoni
do sklepu. Kasy nie mają – towaru nie wyślą. Ożesz – Matka się wkurwiła lekko i
pojechała po księgowej. Nie – nie krzyczała, nie bluźniła bo Matka jest dobrze
wychowana. Matka stanowczo zażądała swojego szynkowara. I chyba się trochę Matki
przestraszyli bo obiecano Matce, że towar dziś wyjdzie z magazynu.
Także nie ma letko… Może kto jaki urok na Matkę rzucił. Czas założyć czerwoną wstążeczkę. A może podwiązeczkę ;-).

3 odpowiedzi do “JAK TO MATKA MA POD GÓRKĘ…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *