ROCZNICOWO I UPALNIE

Szesnaście lat temu też z nieba leciał żar.


Czułam się tego dnia jak księżniczka. Zdenerwowana – czy wszystko będzie tak, jak sobie wymarzyłam – ale szczęśliwa.
Od rana fryzjer i makijaż. Później ubieranie sukienki, przypinanie welonu przez mamunię. I tekst mojego męża na mój widok: „Aleś się wytapetowała”.
Miałam 25 lat i nigdy się nie malowałam. Chłopina doznał szoku jak zobaczył nie swoją narzeczoną a obcą kobitę – wytrwał jednak w postanowieniu powiedzenia tej wymalowanej – jakże obcej w tym momencie kobiecie – TAK.
Gdy ochłonął ruszyliśmy do kościoła. Pot lał się z nas straszny ale wytrwaliśmy mszę z długim, pięknym kazaniem księdza, który od pierwszej rozmowy bardzo nas polubił. Kazanie było dla nas i o nas. 
Wesele – jeszcze większy żar.
Pierwszy utwór „Przetańczyć chcę z Tobą całą noc” – wytrwaliśmy, choć dziewczę śpiewając nieco się męczyło.
Mieliśmy wrażenie, że tylko my tańczymy i tylko my jesteśmy na sali. Bo tak właśnie było – każdy uciekał przed salę weselną by nie siedzieć w duchocie. A my wytrwale – na parkiecie. 
Kochanie – tu zwracam się do męża mego 16 lat temu poślubionego – tylko my wiemy, ile przez tych 16 lat, dobrych i złych chwil przetrwaliśmy. Życzę Ci, życzę nam byśmy trwali nadal.


  

JAK UGASIĆ PRAGNIENIE W UPALNE DNI…

http://fitness.sport.pl/
   Nadeszła kolejna fala upałów. Młode po przedszkolu wracają do domu i siedzą w nim póki przed domem nie pojawi się cień. 
My też chowamy się w domu, zamykamy rolety, okna i drzwi żeby nie wpuszczać ciepła. Powinniśmy, po prawie 2 tygodniach w upałach, być przyzwyczajeni do temperatur powyżej 30 stopni. Jednak nic z tego – praca w upale, zabawy w upale wcale nie są przyjemne gdy w budynku brak klimy a na zewnątrz brak bryzy od morza.
Wszędzie trąbią i apelują żeby w takie dni, jak teraz pić dużo płynów. Nie każdy lubi wodę. Jak radzić sobie więc z „nawadnianiem” organizmu?
Ludzie często sięgają po słodkie, gazowane napoje z lodówki. Bleeeee. Sam cukier i konserwanty. Nigdy nie podałabym tego dzieciom. Soki z kartonów też są „wzbogacane” o kwas cytrynowy i konserwanty. Dlatego nie kupuję. Wampiry lubią na szczęście wodę choć oczywiście wybierają wody smakowe. Wiadomo jednak, że woda smakowa ma jedynie aromat owocowy a nie sok naturalny. 
Bawię się czasami w robienie wody smakowej. 
Do wody mineralnej lekko gazowanej lub niegazowanej dodaję sok z cytryny i miętę z własnego ogrodu. Jeśli nadchodzi czas malin, jeżyn czy czerwonej porzeczki wykorzystuję sok z tych owoców dodając do smaku do dzbanka z wodą. Moja mamcia natomiast do wody z miętą dodaje też zielonego ogórka w plastrach. 
Wszystkie te napoje robione samemu w domu doskonale gaszą pragnienie.
Jednak ja uwielbiam herbaty. 
http://freemind.com.pl/
Zwłaszcza herbaty zielone. Zimą piję liściaste, których napar osiągam zalewając liście w dzbanuszku. 
Latem wybieram herbaty w torebkach. Uwielbiam te z mandarynką i pomarańczą. Do dzbanka wrzucam 5-6 torebek herbaty owocowej, zalewam gorącą wodą. Gdy napój osiągnie temperaturę „pokojową” – dorzucam kostki lodu, wrzucam kilka pokrojonych cząstek mandarynki lub pomarańczy. Jeśli w ten sposób parzę herbatę cytrynową, to wrzucam kilka liści aromatycznej mięty. 
Dzieciaki uwielbiają gdy herbata jest lekko słodzona. Dodaję więc cukier trzcinowy. 
Mimo tego, że zielone herbaty mają wiele „dobra” należy pamiętać, że te dla dzieci po pierwszym roku życia, należy parzyć krótko i w odpowiedniej temperaturze. Portal http://pediatria.mp.pl/ tutaj podaje, że 1 gram liści herbaty należy przygotować w 100 ml wody o temperaturze 75 stopni Celsjusza. Warto o tym pamiętać.
U nas nastał już czas malin, w spiżarni są już soki z działkowej czarnej porzeczki – dziś dzień z witaminą C – dla Wampirków.
A Matka będzie gasić pragnienie pomarańczowym Cin Cin z wodą gazowaną i lodem.   
https://cantgobacknow.wordpress.com