WAMPIRZE DIALOGI (1)

Córka wchodząc z dworu do domu: Wicia, słyszałam że się na mnie obraziłeś?
Syn: ja? nieeeee
Córka: nie kłam, tata mi powiedział. O co Ci poszło?
Syn: o nic.
Córka: jak o nic? no chyba jeśli się pogniewałeś, to chyba masz powód?
Syn: przecież mówię, że już o nic.
Córka: zachowujesz się jak obrażalska baba.
Córka: mamo, a wiesz że Wiktor nie kocha już Pauli?
Matka: tak? a co się stało?
Córka: Paula chciała żeby Wiktor dał jej dowód miłości. 
Matka z gałami na wierzchu: jaki dowód miłości??
Córka: no chciała pierścionek rubinowy. Dałam mu swój. Ale wiesz mamo, miłość powinna być bezinteresowna, prawda?
Matka dławiąc się ze śmiechu: no tak Żabko.
Córka: No i ja mu to powiedziałam. I on rzucił Paulę.
Matka: i co? kogo teraz kocha Wicia?
Córka: No kocha Werkę, bo ona nic od niego nie chce.
Wampirzy Syn przybiega z drogi gdzie bawi się cała ferajna. Ma łzy w oczach. 
Matka: co się stało? 
Syn: bo mamo, ja jestem w zabawie Super bohaterem.
Matka: to świetnie. 
Syn: wcale nie bo nie ma roboty dla Super bohatera. Idę do domu. 
Wampirza córka w sobotę przymierzała kapciochy do przedszkola. Rozmiar był ok ale w sklepie drugi bucik od pary zaginął. Matka postanowiła dziś podjechać do innego sklepu tej samej sieci i kapciochy kupić. 
Jak postanowiła, tak zrobiła. 
Zaraz potem poleciała Matka do banku gdzie dojechały Wampirki z Tatą. Córka przymierza nowe buty i stwierdza, że jednak za małe. 
Matka mówi, że buty odniesie do sklepu i zamieni. Na co córka mówi: Mamo, pójdę z Tobą bo znów kupisz zły rozmiar albo beznadziejny kolor. 
Niedługo powie: Matka daj kasę, sama sobie kupię bo jak Ty coś wybierzesz, to wstyd na ulicę wyjść.

MATKA KRZYCZĄCA…

   Syn założył wczoraj nowe adidaski i poszedł pobiegać. Uflunkał je kurzem, zerknął i rzekł: „Mama mnie zabije – pobrudziłem buty”.

Matce przekazał te wieści Tata gdy Wampirza rodzina jechała do aquaparku.
Matce zrobiło się strasznie przykro bo nagle zrozumiała, że dzieci się Matki boją. Tylko pytanie DLACZEGO.
Matka nigdy nie miała pretensji do dzieci z powodu brudnych ubrań. Nigdy nie było o to awantur. Matka zawsze podchodziła do brudu na ciuchach w sposób normalny czyli PRALKA WYPIERZE. A jak nie wypierze? To trudno, będzie dziecię chodzić w uflunkanych po dworze. 
Do jedzenia, które upadło na podłogę też Matka ma podejście TRZY SEKUNDY NIE LEŻAŁO, MOŻE TRAFIĆ DO PASZCZY.
Kurde, nigdy Matka nie truła Wampirzątkom: nie ubrudź się, nie taplaj się w błocie itp. 

Skąd więc ten cholerny strach przed Matką?! I skąd od razu wyrok, że dziecię Matka zabije?
Popłakała się Matka z tej przykrości. Popłakała się z bezsilności. Wreszcie popłakała się z własnej głupoty. 
Bo Matka lubi porządek w domu – czyli wszystko na swoim miejscu, nie uznaje Matka zasady PRZEWRÓCIŁO SIĘ NIECH LEŻY. I jak już sama nie jest w stanie ogarniać bajzlu w domu a musztra nie daje rezultatu (są takie dni), to  Matka krzyczy. Ale przecież dużo mam krzyczy… 

Krzyk – niczym nie usprawiedliwiony wybuch złości. Wybuch, który Wampirzej Matce często się zdarza. Matka nie jest z tego powodu dumna. Matce jest źle. Matka po ataku krzyku ma wyrzuty sumienia i jeśli krzyczała (powiedzmy, że bez powodu), to Matka przeprasza Wampirzątka. Tylko co z tego?

Matka przeczytała dużo porad o tym, jak okiełznać złość, krzyk i wybuchy. Łatwo jednak pisać autorom, że należy wziąć 100 oddechów i wyjść z domu. Matka wczoraj rano zastosowała tę metodę – no i się Córka rozpłakała, bo mama wyszła z domu i na pewno dlatego, że już Matka Córki nie kocha.

Kilka ostatnich tygodni był dla Matki koszmarnie trudny. Czepiała się Matka jak wesz każdego z domowników. Nie bez powodu dodam ale można by było załatwić to inaczej a nie krzykiem. 

Matka usiadła dziś i pomyślała o tym, jaką jest Matką, żoną, partnerką. Nie wyszło to dobrze. 
Matka obawia się, że choć dużo się Wampirki z Matką przytulają, Matka poświęca im czas, okazuje im wiele miłości i czułości, to i tak zapamiętają Matkę jako wymagającą, dominującą, surową i krzyczącą. 

Może Matka jest zbyt surowa wobec siebie, może ma zbyt wygórowane wymagania. Może Matka zwyczajnie chce być Super Mamą (bo wkoło same takie – zwłaszcza w internecie), która mimo zmęczenia stara się nie okazywać, że najchętniej zaszyłaby się w ciemnym pokoju. Może Matka chce dać z siebie jak najwięcej, spełniać wszystkie pragnienia Wampirzej Rodziny, dbać by było im miło w czystym domku. A co z tego wynika? Frustracja.   

Pocieszające jest to, że gdy Matka niedawno zapytała córkę, jak postrzega Matkę – odpowiedziała UŚMIECHNIĘTĄ.
Więc może nie jest tak źle. Może wystarczy nad sobą zwyczajnie popracować. Kupić worek bokserski i w razie złego dnia iść zwyczajnie w ten worek napierdzielać.

WEEKENDOWE PRZEBUDZANKI WAMPIRZĄTEK

zdjęcie pochodzi z portalu fajnamama.pl
   Jeszcze niedawno Matka myślała, że do końca życia, nawet w weekendy, będzie wstawała skoro świt. Oczywiście Matka wie, że są dobre strony porannego wstawania – że niby dzień dłuższy, że można lepiej zorganizować czas. Bez dyskusji – jest to duży plus. Jednak czasami Matka chciałaby się normalnie wyspać. Jeden dzień w tygodniu – sobota lub niedziela. Każdego dnia Matka wstaje po 5.00 więc to chyba zrozumiałe, że Matka chce wyspać się „na zapas” lub odespać poprzedni tydzień. 
Przyjemnie jest przecież obudzić się wypoczętą, leniwie przeciągnąć się w łóżku i jeszcze 5 minutek podrzemać. A jeśli jeszcze Wampirzy Tata przyniesie kawkę do wyrka – to już jest szczyt marzeń.
   
Gdy Wampirki były malutkie, robiła Matka z Wampirzym Tatą weekendowe dyżury „dosypiania”. Wyglądało to tak, że w sobotę Matka spała do 8.00 a Tata ogarniał szarańczę i podawał kawusię Matce do wyrka, w niedzielę – odwrotnie. Ta kawusia była hasłem WSTAWAJ!
Oczywiście gdy Wampirki były tycie, wymagały karmienia co 2-3 godziny, o żadnych dyżurach nie było mowy. Wszystkie cztery ręce były potrzebne 24h.
Później przyszedł moment, który był chyba najfajniejszym etapem Wampirzego życia. Wampirzątka rano przychodziły do Wampirzego wyrka, wtulały się w Tatę i Matkę, i dosypiały jeszcze 40 minut, pozwalając Wampirzym Rodzicom na delikatne przebudzanie.
Następny etap był mniej przyjemny. Otóż Wampirzątka, które osiągały już większe gabaryty, przestały się między Wampirami mieścić. Rozpoczęły się kłótnie o to, kto koło kogo ma leżeć. Albo awantury, że się pocą, że się kopią, że jest ciasno i niewygodnie. Zaczęły się przepychanki. Matka wówczas wynosiła się do któregoś łóżka Wampirzątek, a że Matka ma 150 cm wzrostu, to spokojnie mieściła się na wyrku o długości 130 cm (i co z tego, że z podkulonymi nogami?!).
Matka zatem zostawiała podstępnie Wampirzątka Tacie.
Oczywiście i tak Matka nie uniknęła marudzenia – mamo to, mamo tamto. Wampirzy Tata wpadł jednak na pomysł puszczenia Córce i Synowi bajki pt. Łowcy Smoków – 30 minut błogiej ciszy i cudowny czas na dobudzanie.  
Ale Wampirza Rodzina wchodzi właśnie w nowy etap porannego wstawania. Wampirki budzą się w różnej kolejności i przychodzą na przytulaski (6.00). Przytulaski trwają jakieś 40 minut. Gdy Matka już lepi się od potu (bo Wampirzątka to dwa grzejniki), Córka i Syn opuszczają sypialnię i udają się do swojego pokoju. Zaczynają się bawić bez kłótni. Jedyny problem jest taki, że bawią się przy muzyce Hey, puszczonej na full. Ale Stare Wampiry znoszą to dzielnie, bo wizja półtoragodzinnej drzemki bez kłótni i zadymy, jest najprzyjemniejszą wizją weekendową.
Matka reaguje na hasło MAMO JEŚĆ. Udaje się, szurając nogami, do kuchni i szykuje śniadanie budząc się kawą. 
Patologia? No trudno. W weekendowe poranki Matka jest egoistką.